Słówka Lubelskie, czyli uczymy jak mówić po lubelsku.{
Zasięg filmu: 16004, czas trwania, 15m 26s, ocena 249, zaangażowanie: 169. Podróżowanie i odkrywanie regionalizmów to fascynująca s...Słówka Lubelskie, czyli uczymy jak mówić po lubelsku.
- "Zajda" - kurtka cienka, "Wypizdow" - zimne miejsce, "skity" - skarpety, "Trepy" -buty, "Psy dupami szczekaja" - odludzie, "Bryle/patrzalki" -okulary - WITAM lamieszka to psiocha pozdrowionka - zabrakło zwykłego prostego czego - 1. Parówka jako bułka jak najbardziej2. O łapiduchach nie słyszałam w życiu, tylko o kanarach, ale moi rodzice mówią, że jak najbardziej kiedyś się używało
3. Pióra ja używam jak mówię o bardzo cienkich i rzadkich włosach
4. Trajtek i przejazdówka często się używa
5. Ja zauważyłam też, że moi znajomi z okolic Lublina mówią na autobusy busy, lub empeki, wśród znajomych z samego Lublina raczej autobus to po prostu autobus, a bus odnosi się do transportu pozamiejskiego
6. W mojej rodzinie mówi się lemieszka
7. Na piechtę albo z buta to bardzo popularne określenia
8. Kajtnąć się, lub dać kajta też raczej znane określenia
9. Gelo/Kylo to chyba jakieś formy używane przez starsze pokolenia, w moim na pewno nikt tego nie używa xd
10. Zimnica też czasem mówię
11. Sara jako pieniądze to też chyba wymarły już slang, bo moi rodzice kojarzą, ja kompletnie nie
12. Brejdak i siora/siorka używa się
13. Ciapy na stópkach obowiązkowo
14. Co do pazłotka/sreberka to w mojej rodzinie mówiło się po prostu folia aluminiowa xd
15. Skręcanie w górę, dół pierwsze słyszę, lewik i prawik też raczej starszy slang już nie używany
16. Mówienie czarny o szatynach czasem się zdarza, ale niezbyt często
17. Kluski do rosołu w każdą w niedzielę haha
18. Ja znam powiedzenie ruch jak na Krakowskim Przedmieściu, a wiara moi rodzice mówili bardziej na swoją paczkę znajomych niż po prostu na tłum ludzi, teraz już się tak nie mówi
19. Gidulki?? Wygrzeźniać?? pierwsze słyszę
20. Kaszkiet to sporo osób używa
21. Zakutany coś kojarzę, chociaż często się tego nie używa
22. Sałaciarz na taksówkarza kiedyś się mówiło, młodzi ludzie już tego nie używają raczej
23. Strugaczka raczej na temperówkę się mówi
24. Bakom? jako tytoń nie słyszałam
25. Rozpłaszczyć się też rzadko się słyszy - Parówka to u nas bulka paryska :)
Jeszcze są słowa M. In wyświechtane, nie dygaj, dybać (czekac na coś ), pióra to wtedy gdy ktoś ma słabe włosy 😉 - Więcej gadania niż tych słówek - Kiedyś konduktorzy mieli w Warszawie czapki z żółtymi elementami dlatego kanary. „Karnąć” czyli przejechać się czymś to śląski regionalizm. Na ludzi „wiara” mówi się w Poznaniu. Natomiast „sałata” to warszawskie określenie dorożkarza. Teraz na taksówkarzy mówi się w Warszawie „cierpiarz”. - a na glupich ludzi mowi sie tepe dzidy. - pani nie pochodzi z lublina.moze rodzzice zaczeli tam mieszkac jak byla mloda. cos pan brzdeka a pani nawet nie wie co pan mowi i to widac. tak jak ktos mieszka w warszawie 10 lat powiedzmy i mowi ze z tamtad jest. bzdety niestety - Pozdrowienia dla Wólki Lubelskiej :) dzieciństwo się przypomina. Sporo słów używam do dzisiaj choć to już tak wiele lat. - Tu też bym zerknął: pozycjonowanie mi się tam podobało.
- Serdelki parówki, Kanary, serdelki to grube nie cienkie, cebularze spotykam wszędzie, innych nie znam - wiekszosc tych slow jest w powszechnym uzyciu w calej Polsce, zadna gwara lubelska - Lemieszka to też kulasza albo fuszer - Oj, chyba Pani Aneta Lubelakiem jest dopiero od czasów studenckich... a co do kanarów, zawsze były kanary w autobusach, a łapiduchami byli między innymi Sokiści, czyli służba ochrony kolei. Kto się wychował na Tatarach i łaził po torach na FSC, ten wie. - co do jedzenia to na Lubelszczyźnie zdarza się nazywanie krokietów (takich zawijanych naleśników w panierce) - pasztecikami, a placków ziemniaczanych - blinami. - Przychódź i wychódź to w każdym miejscu w Polsce powie jakiś tuman. W Lublinie nikt tak nie mówi. Nie wiem skąd to wzięliście. Jestem 100% lubliniakiem i muszę się z wami nie zgodzić. Tak samo z tym tędyk i tamtędyk też nikt tak nie mówi. - jest jeszcze "brejdaczka", czyli siostra - okajtać się czyli wziąć ślub - Mam sporo rodziny w lubelskim i stwierdzenie, które bardzo często się powtarza to: „o tak o”
Kolejne to nazwa potrawy placek z kaszy gryczanej lub jaglanej z serem to pieróg lub piróg w zależności od regionu.
Pochodzę z Łodzi i u mas na bilet miesięczny mówimy „migawka” - tak w ramach ciekawostki :)
Pozdrawiam :) - W samym Lublinie mówi się,, wychodź,, a nie,, wychódź,, to gwara wiejska. Tak samo,, lamieszka,,, czyli,, psiocha,, a nie,, lomieszka,,